Kilka uwag o moim podejściu do Tarota

 

karta Tarota

Kwerentów określam zawsze mianem „pytających”. Unikam pojęcia „klient”, które kojarzy mi się z klientem sklepu mięsnego.

karta Tarota

Często spotykam się z sytuacją, w której pytający jest małomówny i prosi o „sprawdzenie wszystkiego”. Istnieje wiele układów Tarota umożliwiających rozkład kart pozwalający na sprawdzenie całego wachlarza tak ważnych zagadnień jak miłość, zdrowie, rozwój zawodowy, biznes, i inne, lecz jest mi zdecydowanie łatwiej odpowiedzieć na potrzeby Pytającego, kiedy otrzymam precyzyjne zapytanie dotyczące wybranego problemu lub sfery życia. Przypomnę, że pacjent u lekarza również nie milczy, zmuszając tym samym lekarza do samodzielnego zidentyfikowanie dolegliwości, tylko od razu deklaruje problem, który zmusił go do ustalenia terminu wizyty.

Nie oznacza to jednak, że całkowicie odradzam zadawania takiego pytania „o wszystko” – może być punktem wyjścia tudzież służyć „przełamaniu lodów” podczas pierwszej rozmowy.

karta Tarota

Unikam w odniesieniu do mojej działalności męskiej formy słowa „wróżka”, czyli pojęcia „wróżbita” lub „wróż”. Szczególnie to ostatnie uważam za komiczne i – szczególnie, że z szerokiej palety narzędzi dywinacji posługuję się tylko i wyłącznie kartami – preferuję określenie „tarocista”, najtrafniej oddające  specyfikę i zakres moich usług.

karta Tarota

Do dzisiaj jestem przy każdym rozkładzie pod wrażeniem magicznej trafności przepowiedni kart, podkreślam jednak, że należy je traktować jako wskazówkę. Przepowiednia tarota dokonana przez tarocistę to pryzmat, przez który teraźniejszość i przyszłość powinny zostać indywidualnie przeanalizowane przez Pytającego. W mojej osobistej ocenie wynik interpretacji rozkładu ma zwrócić uwagę Pytającego na szczegóły i kwestie, które Jej lub Jemu – w odniesieniu do zadanego pytania – dotychczas umykały. Pojawiające się w danym rozkładzie karty Tarota mają uświadamiać oraz uwrażliwiać na potencjalne problemy i pułapki czyhające na Pytającego na Jej/Jego drodze życia.

Mój Tarot: najczęściej zadawane pytania

Kiedy należy udać się do tarocisty

Tylko, gdy zaistniały trudności życiowe, konflikty tudzież momenty zwątpienia. Potępiam „chodzenie do wróżki” dla samego „chodzenia”. Tarot nie powinien być nigdy traktowany jako rozrywka, jako gra towarzyska na babski wieczór czy sposób na zabicie czasu.

Miałem do czynienia z osobami, które podjęcie nawet błahych decyzji uzależniały od konsultacji z wróżką. Przypominam, że Tarot to metoda dywinacji lub, jak lubię to określać, „pryzmat, przez który teraźniejszość i przyszłość powinny zostać indywidualnie przeanalizowane przez pytającego”. Proszę kontaktować się więc ze mną (i innymi tarocistami, wróżbitami, itd.) tylko, kiedy Państwo naprawdę będziecie, jak to się mówi, „w kropce”.

 

Czy Pytający musi mówić coś o sobie, zdradzać dane osobowe?

Nigdy nie pytam o wrażliwe dane osobowe jak na przykład te zawarte na dowodzie osobistym czy innych dokumentach. Nie jest mi to potrzebne. Zdarza mi się pytać o znak zodiaku, który jest wszystkim pytającym doskonale znany i nie stanowi jakiejś tajemnicy. Podczas seansu pytający nie musi teoretycznie nic mówić, tylko czekać na rozkład kart, aczkolwiek preferuję dialog, który pozwoli mi na wykrystalizowanie się tła osobowości pytającego i trafne umiejscowienie w nim Jej/Jego pytań. Dodam, że otwarcie się pytającego na mnie, na karty i na seans zdecydowanie sprzyja precyzyjnym przepowiedniom oraz konstruktywnej atmosferze dialogu pomiędzy pytającym a tarocistą.

Jak formułować pytania do Tarota, aby uzyskać jak najbardziej precyzyjną i użyteczną odpowiedź?

Zdecydowanie odradzam zadawanie pytań zamkniętych typu „czy wygram w lotto” lub „czy zdradza mnie mój mąż”. Tarot to pryzmat, przez który teraźniejszość i przyszłość powinny zostać indywidualnie przeanalizowane przez Pytającego. Formułowanie pytań, na które może zostać udzielona tylko pozytywna lub negatywna odpowiedź, jest kontra produktywne i porównywalne z rzucaniem monetą. Pytania zamknięte dewaluują Tarot do najbanalniejszej gierki statystycznej.

Polecam zadawać pytania otwarte. Zamiast pytać „czy wyjdę za mąż” polecam zbadać „dlaczego dotychczas nie stworzyłam związku, który przeistoczył się w związek małżeński i gdzie tkwił problem?”. To drugie pytanie kreuje możliwość głębszej interakcji z tarocistą, a w konsekwencji, dialogu z nim, a raczej z kartami, które pozwolą naświetlić różne, w tym dotychczas nieuświadomione dotychczas, aspekty zagadnienia i stworzyć przestrzeń dla refleksji.

Podobnie jest z pytaniem „kiedy spotkam idealnego mężczyznę”. W takich momentach zawsze dopytuję, jaki powinien być ten „idealny mężczyzna”? Jak powinien wyglądać? Jakimi cechami charakteru powinien się wyróżniać? I czy poprzedni partnerzy posiadali te cechy? A jeżeli nie, to dlaczego jednak pytająca zdecydowała się na związek z nimi? (Powyższe pytania nie wyczerpują oczywiście tematu, lecz dają pogląd na przebieg sesji).

Dlaczego nie rozkłada Pan Tarota dla zdrowia/chorób?

Nie lubię ludzi wypowiadających się na tematy, które są im obce i właśnie z tego powodu nie stosuję rozkładów ukierunkowanych na identyfikację potencjalnych chorób. Dopóki ktoś nie skończy medycyny, nie powinien się w tej kwestii wypowiadać, uważam to wręcz za szkodliwe i nieetyczne.

Być może są tarociści, wróżbici, itd., którzy nie będąc lekarzami odnoszą na tym tle sukces, lecz osobiście jestem sceptyczny i odmawiam takich porad.

Czy tarocista potrafi podać numery lotto?

A słyszeliście państwo kiedykolwiek o osobie, która wygrała w grę losową dzięki wróżbicie, numerologowi lub jasnowidzowi? Ja nie i Państwo, z pewnością również nie. Można, co najwyżej, wskazać okresy, w których zaistnieje dla pytającego czas objawiający się większą szansą wygranej, to wszystko. Ponadto: gdyby jasnowidze posiadali taki dar przepowiadania numerów lotto, mogliby żyć z wygranych i „jasnowidzieć” w ramach wolontariatu za darmo. Jak na razie jednak wszyscy pobierają – nierzadko sowite – opłaty za swoje usługi.

Czy jest Pan zabobonny?

Nie. Nie jestem fanem numerologii (a przynajmniej tej popularnej wśród większości numerologów) i znam się wystarczająco na statystyce, by nie przypisywać na przykład trzynastemu dnia miesiąca jakiś demonicznych właściwości. Z podobną rezerwą odnoszę się do czarnych (i wszystkich innych) kotów, które przebiegną mi przez drogę. Nie przypisuję takim losowym, absolutnie przypadkowym incydentom jakiegokolwiek znaczenia.

Czy wróży Pan za darmo?

Aktualnie czytam tylko za darmo. Osiągnąłem sukces w moim zawodzie i wykorzystuję mój dar pro publico bono.

Jak ocenia Pan jakość polskich wróżbitów?

Ani ja ani nikt inny nie jest w stanie udzielić kompetentnej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ należałoby ich w tym celu wszystkich a) poznać b) przetestować. Jest to niemożliwe do przeprowadzenia, szacuje się, że w Polsce działa około 100 tys. różnej maści wróżbitów, w tym 15 tys. zarejestrowanych przedsiębiorstw zajmujących się działaniami ezoterycznymi. Nie wątpię jednak, że jak w każdej branży jest cała masa czarnych owiec. Należy ponadto uwzględnić, że działalność ezoteryczna jest szczególnie narażona na próby oszustw i wyłudzeń. Trudno też w przypadku wielu wróżb o ich weryfikację, szczególnie, jeśli należą one do tych bardzo ogólnych. Należy tutaj nadmienić, że istnieje wielu wróżbitów będących doskonałymi, czasami nawet dyplomowanymi psychologami, którzy potrafią bezbłędnie dostroić się do klienta racząc go wachlarzem mało precyzyjnych wróżb, które później zostaną przez pytającego na siłę dopasowane do przeżytych wydarzeń i uznane w konsekwencji za trafne.

Co sądzi Pan o wróżbitach z telewizji?

Do wróżek i wróżbitów oferujących swoje usługi w specjalistycznych kanałach TV zwraca się rocznie ponad dwa miliony Polaków. Jest to potężny ezo-biznes, który w mojej ocenie swój największy rozkwit dopiero osiągnie po roku 2019.

Nie chciałbym dokonywać oceny ich działalności czy wypowiadać się na temat etycznej strony tego ezoterycznego teleshoppingu; nie znam też udzielających się w nich wróżbitów osobiście. Ocenę ich aktorzenia i gaworzenia na ekranie pozostawiam Czytelnikom.

Czy uważa Pan, że wpisanie przez Ministerstwo Pracy wróżbity na listę zawodów pozwoli zmienić wizerunek jego przedstawicieli?

Faktycznie, Ministerstwo Pracy w 2010 roku wpisało wróżbiarstwo na listę zawodów, opisując tą profesję w następujący sposób:

Astrolodzy, wróżbici i pokrewni badają wpływ poszczególnych planet układu słonecznego i gwiazd stałych na środowisko ziemskie, opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przewidują przyszłe zdarzenia w życiu osobistym, korzystając z metod astrologicznych, działając w oparciu o cechy charakterystyczne dłoni klienta, wylosowane karty lub inne techniki oraz ostrzegają i dają rady dotyczące przyszłości.

Nie wierzę, aby oficjalne uznanie zawodu wróżbity w jakikolwiek sposób wpłynęło na wizerunek jego przedstawicieli, tudzież na jakość świadczonych usług. Procentualnie nadal będzie tyle samo aktywnych osób o prawdziwym darze i jak i naciągaczy.

Jako jeden z nielicznych wróżbitów wspomina Pan o czarnych owcach i naciągaczach w branży ezoterycznej. Nie obawia się Pan, że sam zostanie Pan do nich zaliczony?

O jakości mojego daru świadczą deklaracje osób, które do mnie powracają. Ponadto:

  • wróżę za darmo, więc na pewno nikogo na nic nie naciągam.
  • nie boję się głośno zadeklarować, że nie uzurpuję sobie prawa do dywinacji, której wynik jest równoznaczny z boskim wyrokiem. Tak samo ani nie wykluczam, że mogłem się mylić w przeszłych czytaniach, ani, że mogę się mylić w przyszłych. Na szczęście nie muszę nikomu nic udowadniać – ani w sferze zawodowej ani w Tarocie. W konsekwencji: jestem szczęśliwym człowiekiem wróżącym dla przyjemności czerpanej z pomocy innym ludziom.
Dlaczego tak rzadko publikuje Pan coś na blogu?

Tarot to – aż i tylko – pasja, na dodatek jedna z wielu. Regularnie wyodrębniam w moim terminarzu dla niej czas, nie zaniedbując przy tym rodziny oraz życia zawodowego jak i innych moich pasji, jak na przykład własnego dalszego rozwoju osobistego, duchowego i fizycznego. Pisanie bloga na ezoversum.pl stanowi dla mnie tylko marginalny element działań związany z kartomancją, stąd wpisy pojawiają się w długich odstępach czasu.

Dlaczego nigdy nie pokazuje Pan podczas rozmowy na czacie twarzy i nie chce zdradzić nawet swojego imienia?

Zarówno z przyczyn zawodowych jak i prywatnych cenię sobie prywatność. Ponadto jestem menedżerem i działam w branży, która wymaga nie tylko skuteczności, ale przede wszystkim jest bardzo wrażliwa w kwestii budowanego wizerunku. Nie wstydzę się mojego daru, lecz nie informuję o nim w środowisku zawodowym, a ponieważ świat jest mały, dbam o nieujawnianie jakichkolwiek danych osobowych czy obrazu. Nawet domena internetowa jest zarejestrowana na mojego webmastera.

Czy wszystkie Pana przepowiednie się spełniają?

Nie wszyscy pytający powracają i nie wszyscy pytający, nawet, jeżeli zwracają się do mnie ponownie, nie zawsze podają mi informację zwrotną na temat trafności moich przepowiedni. Domyślam się jednak, że odpowiedź na to pytanie będzie… negatywna. Wynik czytania rozkładu Tarota może się spełnić, lecz nie musi. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta: jeżeli wróżę osobie uczącej się do ważnego egzaminu, że go zda, a ona, uskrzydlona wróżbą, przestaje się uczyć, to szanse, że faktycznie ten egzamin zda, drastycznie maleją. Każdy kieruje swoim życiem i każdy musi sam nim zarządzać. Jesteśmy menedżerami naszego życia i to od nas zależy, co z nim zrobimy i ile osiągniemy. Tarot może wskazać jedynie szanse i zagrożenia, uwrażliwić na pułapki, lecz zmierzyć się z nimi musimy już sami.

Czy nie boi się Pan o swój wizerunek tarocisty publikując – szczególnie w dziale „Wróżby FAQ” - tez przeczących popularnym opiniom propagowanym przez większość wróżek i wróżbitów?

Gardzę hipokryzją, a w życiu prywatnym i zawodowym prawdomówność i nonkonformizm służą mi właśnie do budowania wizerunku takiej osoby, jaką jestem i jaką chcę być. Tarot to moje hobby, pasja, lecz nie źródło zarobków. A nawet gdyby było źródłem utrzymania, też pozostałbym wiernym swoim poglądom. Chociażby z szacunku dla samego siebie.

Pisałam już trzy raz do Pana z prośbą o wróżbę i nadal jej nie otrzymałam. Czy zagląda Pan jeszcze na tą witrynę?

Strona, jak widać, działa wyśmienicie, ja również. Niestety mój czas przeznaczony na Tarota jest ograniczony, a otrzymuję codziennie od kilku do kilkunastu wiadomości z prośbą o wróżbę. Proszę Wszystkich Oczekujących o wyrozumiałość. Jestem w stanie czytać Tarota dla maksymalnie dwóch osób dziennie. Nie robię tego zawodowo I nie będę poświęcał czasu przeznaczonego dla rodziny na inne działania. Jeżeli ktoś odczuwa potrzebę natychmiastowego spotkania z tarocistą powinien skorzystać z wyszukiwarki Google i umówić wizytę u zawodowej tarocistki lub tarocisty.